Krok do szczęścia
Rozdział I: spotkanieDo naszego pokoju wdarły się pierwsze promyki słońca.Wstałam i poszłam do łazienki.wykąpałam się i za pomocą zaklęcia wysuszyłam włosy. Ubrałam białe rurki i czarny top.
-Ginny , wstawaj!- ściągnęłam kołdrę z przyjaciółki
Ona odwróciła się ode mnie.
"Nie dała mi wyboru"- pomyślałam
Wyjęłam swoją różdżkę i wypowiedziałam zaklęcie, a na rudowłosą poleciał strumień wody.
-Już wstaję.- oburzyła się
Zeszłam na dół i spotkałam Panią Weasley.
-Witaj, Hermiono.-przywitała się-Kiedy jedziecie do Hogwartu?
-Jutro jedziemy wszystko ustawić.-odparłam- Ostatni dzień odbudowy. Nie mogę uwierzyć, że już pojutrze idziemy do szkoły.
-Witaj- powiedział Charli
-Hej- przywitałam się
Zjadłam śniadanie i razem z Ginny teleportowałyśmy się na ulicę Pokątną.Poszłyśmy do kawiarni. Gdy usiadłyśmy, kelner stał koło nas
-Ja proszę lody waniliowo-malinowe.- oznajmiłam
-A ja proszę sorbet cytrynowy.- powiedziała "Wiewióra".
Kelner odszedł.
-To gdzie idziemy?- zapytała
- Po ciuchy,buty, na obiad i po kosmetyki.-odparłam
Dostałyśmy lody. Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym, zapłaciłam i wyszłyśmy z kawiarni.
- Proszę, proszę.- usłyszałam czyjś głos- Witaj Granger. Cześć Weasly.
-Malfoy?! Co ty tu robisz?- warknęłam
-Stoję.- odparł ignorując moją złość
-A czego chcesz?- spytałam zniecierpliwiona
-Nic.
-Więc z łaski swojej zejdź nam z drogi.- powiedziałam poirytowana
-Grzeczniej, Granger.- rzekł arystokrata
Spojrzałam w oczy chłopaka. Młody Mlfoy zlustrował mnie spojrzeniem. Chcąc nie chcąc musiał przyznać, że już nie byłam tamtą kujonicą z Hogwartu. Moje włosy były upięte w nieschludnego koka, ubrana byłam w turkusową sukienkę i czarne szpilki. Sukienka przed kolano idealnie eksponowała moja długie i szczupłe nogi, oraz idealną figurę. W tym czasie Zabini przyglądał się rudej. Ginny również się zmieniła. Beżowa sukienka idealnie komponowała z jej rudymi włosami, a czarne koturny dodawały jej kilku centymetrów. Również spojrzałam na blondyna. Jego biała koszula pasowała do jego bladej cery, a lekko wytarte jeansy dodawały całości wygląd niegrzecznego chłopca. Natomiast Zabini był ubrny w bordową koszulę i czarne jeansy.
-Czego od nas chcecie?- zapytała z wyrzutem ruda
-Pogadać...
-Pff... Dobre żarty, nie mamy zamiaru z wami gadać.- byłam wściekła
-Dlaczego?
-Malfoy...Czy ty naprawdę myślisz, że po tylu latach wyzwisk będziemy z wami normalnie rozmawiały?
-tak, własnie tak myślę.- blond włosy popatrzył na mnie
-To jesteś w sporym błędzie. Przez ciebie zginął Dumbledore. Myślisz, że ja będę z tobą rozmawiała? Jesteś bezczelnym, aroganckim, egoistycznym...
-Dosyć! Nie będziesz mnie obrażać, jakaś szl...- ostatnie słowa uwięzły mu w gardle.
Cichy głos w głowie Draco zaczął mu krzyczeć, że miał się zmienić.
-Co? Przez 7 lat wyzywałeś mnie od najgorszych, a teraz zbrakło ci odwagi by powiedzieć "szlama"?
-Granger, czy nie uważasz, że należy zakopać topór wojenny?- zapytał
-Z tobą? Nigdy.- po tych słowach odeszłam nie zwracając na nic uwagi, oraz zapominając o Ginny
-A ty "Wiewiórko" sądzisz tak jak twoja przyjaciółka?- zapytał z nadzieją Zabini
-Ja...ja...przepraszam, ale muszę iść do Hermiony.- odparła i uciekła
Młody Malfoy patrzył za oddalającymi się dziewczynami. Myślał jak mnie udobruchać. Myślał jak dojść ze mną do porozumienia. Nie chciał już ze mną walczyć, może i byłam szlamą, ale nie dla niego. Czystość krwi już dawno przestała mieć znaczenie.
><><><><><
Wściekła przemierzałam Pokątną. Weszłyśmy do naszego ulubionego sklepu. Wpadła mi w oko miętowa sukienka. Była bez ramiączek i do połowy uda. Ginny zaś spodobała się kremowa sukienka z paskiem, również bez ramiączek. Weszłyśmy do przymierzalni. Wyszłyśmy i kupiłyśmy sukienki. Następnie zawitałyśmy w obuwniczym, ja kupiłam miętowe szpilki z kokardką. Ginny kupiła koturny ze srebrnym kwiatem na czubku buta. Później poszłyśmy na obiad, a następnie ruszyłyśmy po kosmetyki.
><><><><
Draco z Zabinim spacerowali po parku, rozmawiając. Bleis był zachwycony wyglądem najmłodszej z Weasleyów. Draco wiedział, że jego przyjaciel mówi poważnie.
-Na Salzara! Błagam cię ucisz się! Dobre pół godziny mówisz ciągle to samo
-Aż tak ci to przeszkadza, Draco?
-Nawet ne wiesz, jak bardzo.- stwierdził blondyn
-Nie marudź... Lepiej powiedz, jak chcesz przekonać do siebie Hermione.
-Co? Skąd ci to przyszło do głowy?
-Eh... Draco ile my się przyjaźnimy, co?
-Noo... Z dobre 10 lat.
-Właśnie. Uwierz mi, że czasem wiem o czym myślisz. Gdy patrzyłeś na Granger w twoich oczach były pewnego rodzaju iskierki. Wiem, że planujesz się z nią pogodzić. Przekonać ją do siebie...
-Zgadłeś, Bleis! Tylko najgorsze jest to, że nie wiem jak to zrobić...
- Spokojnie, mamy jeszcze trochę czasu...
><><><><
Czwórka przyjaciół siedziała na dywanie w salonie i grała w "Eksplodującego durnia". Tak minęło nam całe popołudnie. Molly krzątała się w kuchni, przygotowując kolację. Po całym domu unosił się aromatyczny zapach potraw. Po kilku minutach usłyszeliśmy nawoływanie Pani Weasly. Przy stole siedziała już cała rodzina.
-Harry, kochaneczku podjęliście już decyzje?- zapytała
-Jaką decy... Aaa tak, jutro z samego rana wyruszamy
- O której?
-O 11 mamy tam być.
-Przepraszam, ale ja i Ginny pójdziemy już się położyć. Jesteśmy wykończone.
Gdy weszłyśmy do pokoju rudowłosa od razu rzuciła się na łóżko. Odpłynęła w krainę Snów. Ja nie mogłam zasnąć. Cały czas myślałam o Malfoyu, o tym, że może naprawdę się zmienił.
"Jutro z nim pogadam"- z tą myślą zasnęłam.
^*^*^
To moje pierwsze opowiadania także proszę o wyrozumiałość
Proszę o komy, hejty również mile widziane