Wstałam o 5.00 , żeby się nie spóźnić. Wczoraj się nie spakowałam. Wyjęłam swój kufer i rzuciłam na niego zaklęcie pomniejsz-powiększ, by wszystko się zmieściło. Zanim zaczęłam się pakować poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam czarne leginsy i fioletową bokserkę, na to zarzuciłam szarą bluzę. Na nogi wsunęłam białe trampki.Nałożyłam lekki makijaż, który sprowadzał się do podkładu i tuszu do rzęs. Zaczęłam się pakować. Na sam dół wrzuciłam książki ( te obowiązkowe i nie).Następnie buty, a później ubrania. Na końcu spakowałam 3 torebki. Tradycyjnym sposobem obudziłam współlokatorkę. Za pomocą zaklęcia zniosłam kufer na dół i sama zeszłam. Na dole siedzieli już Harry, Ron i Charli. Usiadłam koło Potter'a i zaczęłam jeść śniadanie.
-A gdzie Ginny?- zapytał Charli
W tym momencie w drzwiach stanęła rudowłosa. Była ubrana w białe spodnie 3/4 i miętową bluzę z białymi napisami, na nogach miała miętowo-białe adidasy.
-O 6.10 mamy pociąg.- oznajmił Ron
-A jest 5.40.- stwierdziła Pani domu
Szybko zebraliśmy nasze rzeczy i pojechaliśmy na peron 9 i 3/4. Usiedliśmy na ławce czekając na pociąg. Ron podbiegł do Lavender Brown. Przyjechał pociąg, wszyscy wsiadali. Znalazłam wolny przedział. Usiadłam koło okna i oglądałam krajobraz, po chwili usiadł koło mnie Harry, a koło niego Ginny. Na przeciwko nas usiadł Ron ze swoją dziewczyną. Po godzinie jazdy wszyscy (oprócz mnie) spali. wyszłam z przedziału. Przemierzałam wagon Gryfindoru szukając wolnego przedziału.
-Hermiono! Czekaj!- usłyszałam głos Ginny
Stanęłam. Gdy była koło mnie ruszyłam dalej. Znalazłyśmy wolny przedział w, Którym nikogo nie było. Usiadłyśmy koło okna, na przeciwko siebie i rozmawiałyśmy.
><><><><><><
-Musimy znaleźć wolny przedział.- powiedział Draco
-Szukamy już pół godziny.- odparł Bleis
Mimo sprzeciwu młodzi Ślizgoni ruszyli dalej. Weszli do przedziału w, którym siedziały dwie dziewczyny.
-Wybaczcie, czy moglibyśmy tu usiąść?- spytał Zabini
Widząc, że chcę coś powiedzieć, Ginny szybko mi przerwała:
-Siadajcie.
Przewróciłam teatralnie oczami. Wtargali swoje kufry i usiedli. Po kilku godzinach Ginny i Bleis wyszli z przedziału.
-Słuchaj, Malfoy...
-Co?- zapytał chłodno
-Nic, już nic...- zrezygnowałam
Wyszłam i poszłam do naszego przedziału.
-A gdzie Ron i Lavender?- zapytałam
-Nie wiem, spałem.- roześmiał się- Gdzie Ginny?
-Tylko nie bądź zazdrosny.- zaśmiałam się- Rozmawia z Zabini'm. Niedługo będziemy, przebierz się.
Wyjęłam z plecaka pelerynę. Stanęlismy na stacji. Rozejrzałam się. Nie było wiele osób. Głównie najstarszy rocznik. Wolnym krokiem ruszyłam w stronę mojego drugiego domu. Weszliśmy do Wielkiej Sali. Profesor McGonagall powiedziała, że pracujemy w trójkach.
-Potter, Weasly i Nott.- zaczęła- Hmm... Granger, Zabini i... Malfoy. Stajemy do kolejki. Raz, Dwa!
Bleis czekał na naszą kolej. Ja, Harry i Ron stanęliśmy z boku.
-Dlaczego ja zawsze mam najgorzej?!- spytałam
-Nie przesadzaj...
-Ron to są Ślizgoni! A do tego Malfoy!- zdenerwowałam się
-Wy dostaniecie klasę od eliksirów.- powiedziała Pani dyrektor dając Zabini'emu skrzynkę z eliksirami.
-Pójdziesz po Dracon'a?- zapytał
-Dobra.- odparłam
Podeszłam do stołu Slytherin'u.
-Chodź, Malfoy.
On wstał i poszedł za mną.
-Słuchaj, Granger...
-Mamy tylko posprzątać.- przerwałam mu
Właściwie to nie wiedziałam co chciał mi powiedzieć, ale powinien się nad sobą zastanowić. Weszliśmy do sali lekcyjnej i zaczęliśmy wnosić meble. Najpierw wnieśliśmy biurko i stolik na eliksiry. Oni dalej przynosili meble, a ja wzięłam skrzynkę pełną eliksirów i układałam je na stole. Wieczorem skończyliśmy sprzątać. McGonagall przydzieliła nam miejsca do spania. Następnego dnia wstaliśmy i czekaliśmy na młodsze klasy. Gdy wszyscy dotarli było zebranie. Usiedliśmy przy naszym stole.
-Witam wszystkich na kolejnym roku nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart! Mamy drobne zmiany w gronie pedagogicznym. Chciałabym serdecznie powitać nowego profesora Obrony Przed Czarną Magią pana Mathew Johnson'a.- nauczyciel wstał i ukłonił się lekko- Przypominam uczniom 7 roku o egzaminach, które odbędą się w czerwcu. Przed świętami odbędzie się bal bożonarodzeniowy dla uczniów od 4 klasy w górę. Do Zakazanego Lasu tradycyjnie wstęp wzbroniony. Wszelkie wykroczenia surowo karane. Prefektami naczelnymi w tym roku są Hermiona Granger i Theodor Nott. Po posiłku zapraszam do mnie. smacznego!- klasnęła w dłonie i na stołach pojawiło się mnóstwo różnorodnych potraw.
Po śniadaniu poszłam do gabinetu dyrektora. Pod drzwiami czekał już Theodor. Zapukałam do drzwi i po cichym "Proszę" weszliśmy do środka.
-Witajcie.- przywitała się- Jak już mówiłam zostaliście Prefektami Naczelnymi. Oboje jesteście mądrzy i rozważni. Mam nadzieję, że nie sprawicie żadnych kłopotów. Macie kilka obowiązków. Codziennie od 22 do 24 będziecie patrolować korytarze. W weekendy macie wolne. Macie prawo do dodawania lub odejmowania punktów poszczególnym domom. Możecie też karać uczniów szlabanami. W razie kłopotów zgłosić się do mnie. Oprócz tego dostaniecie osobne dormitoria. Panna Granger będzie je miała niedaleko wieży Gryfindoru, natomiast Pan Nott niedaleko pokoju wspólnego Slytherinu. Macie pokazywać się z jak najlepszej strony. Wiem, że się nie lubicie, ale nie toleruje wojny między domami. Zaczynacie dziś, dobrze?
-Tak jest!- odparliśmy
-Ciesze się, że w czymś się zgadzacie. To tyle, możecie iść.
Wyszłam z gabinetu kierując się do mojego nowego dormitorium. Drzwiami z korytarza wchodziło się do małego salonu. Był beżowy. Pod ścianą stała kanapa, a po obu jej stronach fotele. Przed kanapą była ława. Z drugiej strony pokoju był kominek. Z pomieszczenia były dwa wyjścia. Jedno prowadziło do biblioteki ze szklanymi regałami, natomiast drugie do sypialni. Pokoju był w odcieniach jasnego fioletu i bieli. Pod dużym oknem stało biurko z pustymi pergaminami. Na środku (pod ścianą) stało duże (dwuosobowe) łóżko z baldachimem. Po jego prawej stronie była szafka nocna, a po lewej szafa na ubrania. Naprzeciwko łóżka stała komoda, a koło niej toaletka. Z sypialni drzwi prowadziły do łazienki. Była ona w kolorach niebiesko-białych. Pod oknem była wanna na przeciwko niej prysznic, koło wanny była toaleta. Na środku pomieszczenia stała umywalka. Gdy się rozpakowałam poszłam do salonu i czytałam książkę. O 21.30 przebrałam się. Założyłam szare dresy ściągane na łydkach i luźną, żółtą bluzkę. Na nogi wsunęłam żółte trampki. włosy związałam w wysokiego kucyka. Przyszłam na wyznaczone miejsce (koło WS). Nott już tam czekał.
-Hej! Może zaczniemy patrol od trzeciego piętra?- zapytał
-Jasne.- odparłam
-Wiesz Hermiono, chciałem cię przeprosić. Za te wyzwiska, za wszystko. Mogłabyś mi wybaczyć?- spytał
-Tak.- odparłam patrząc mu w oczy.
Dalej szliśmy w milczeniu.
-Dlaczego to zrobiłaś? Wybaczyłaś mi.
-Myślałam, że ci zależy...- oznajmiłam
-Bo zależy, ale byłem dla ciebie okrutny.- przyznał
-Posłuchaj. Myślę, że każdy zasługuje na drugą szansę.- po tych słowach rozmawialiśmy przez cały patrol.
Tak minął nam czas.
-Koniec patrolu.- stwierdził brunet- Odprowadzić cię?
-Nie, dam radę.- roześmiałam się
-Jak chcesz.- uśmiechnął się- Dobranoc.
-Dobranoc.- odpowiedziałam i wróciłam do dormitorium.
Gdy weszłam do pokoju, przebrałam się i poszłam spać.
----------------------
Hej!
Od razu przepraszam za ewentualne błędy. Przepraszam też za brak rozdziałów, ale nie miałam jak ich wstawiać.
No i mamy powrót do Hogwartu *.*
Zapraszam do komentowania- to na pewno da mi motywację :)
Krok do szczęścia
poniedziałek, 25 stycznia 2016
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Notka!
Blog będzie pojawiał się w piątki wieczorem lub w soboty :) oczywiście proszę o komentarze :) to wszystko
Dziękuję za uwagę :*
Dziękuję za uwagę :*
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Krok do szczęścia
Rozdział I: spotkanieDo naszego pokoju wdarły się pierwsze promyki słońca.Wstałam i poszłam do łazienki.wykąpałam się i za pomocą zaklęcia wysuszyłam włosy. Ubrałam białe rurki i czarny top.
-Ginny , wstawaj!- ściągnęłam kołdrę z przyjaciółki
Ona odwróciła się ode mnie.
"Nie dała mi wyboru"- pomyślałam
Wyjęłam swoją różdżkę i wypowiedziałam zaklęcie, a na rudowłosą poleciał strumień wody.
-Już wstaję.- oburzyła się
Zeszłam na dół i spotkałam Panią Weasley.
-Witaj, Hermiono.-przywitała się-Kiedy jedziecie do Hogwartu?
-Jutro jedziemy wszystko ustawić.-odparłam- Ostatni dzień odbudowy. Nie mogę uwierzyć, że już pojutrze idziemy do szkoły.
-Witaj- powiedział Charli
-Hej- przywitałam się
Zjadłam śniadanie i razem z Ginny teleportowałyśmy się na ulicę Pokątną.Poszłyśmy do kawiarni. Gdy usiadłyśmy, kelner stał koło nas
-Ja proszę lody waniliowo-malinowe.- oznajmiłam
-A ja proszę sorbet cytrynowy.- powiedziała "Wiewióra".
Kelner odszedł.
-To gdzie idziemy?- zapytała
- Po ciuchy,buty, na obiad i po kosmetyki.-odparłam
Dostałyśmy lody. Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym, zapłaciłam i wyszłyśmy z kawiarni.
- Proszę, proszę.- usłyszałam czyjś głos- Witaj Granger. Cześć Weasly.
-Malfoy?! Co ty tu robisz?- warknęłam
-Stoję.- odparł ignorując moją złość
-A czego chcesz?- spytałam zniecierpliwiona
-Nic.
-Więc z łaski swojej zejdź nam z drogi.- powiedziałam poirytowana
-Grzeczniej, Granger.- rzekł arystokrata
Spojrzałam w oczy chłopaka. Młody Mlfoy zlustrował mnie spojrzeniem. Chcąc nie chcąc musiał przyznać, że już nie byłam tamtą kujonicą z Hogwartu. Moje włosy były upięte w nieschludnego koka, ubrana byłam w turkusową sukienkę i czarne szpilki. Sukienka przed kolano idealnie eksponowała moja długie i szczupłe nogi, oraz idealną figurę. W tym czasie Zabini przyglądał się rudej. Ginny również się zmieniła. Beżowa sukienka idealnie komponowała z jej rudymi włosami, a czarne koturny dodawały jej kilku centymetrów. Również spojrzałam na blondyna. Jego biała koszula pasowała do jego bladej cery, a lekko wytarte jeansy dodawały całości wygląd niegrzecznego chłopca. Natomiast Zabini był ubrny w bordową koszulę i czarne jeansy.
-Czego od nas chcecie?- zapytała z wyrzutem ruda
-Pogadać...
-Pff... Dobre żarty, nie mamy zamiaru z wami gadać.- byłam wściekła
-Dlaczego?
-Malfoy...Czy ty naprawdę myślisz, że po tylu latach wyzwisk będziemy z wami normalnie rozmawiały?
-tak, własnie tak myślę.- blond włosy popatrzył na mnie
-To jesteś w sporym błędzie. Przez ciebie zginął Dumbledore. Myślisz, że ja będę z tobą rozmawiała? Jesteś bezczelnym, aroganckim, egoistycznym...
-Dosyć! Nie będziesz mnie obrażać, jakaś szl...- ostatnie słowa uwięzły mu w gardle.
Cichy głos w głowie Draco zaczął mu krzyczeć, że miał się zmienić.
-Co? Przez 7 lat wyzywałeś mnie od najgorszych, a teraz zbrakło ci odwagi by powiedzieć "szlama"?
-Granger, czy nie uważasz, że należy zakopać topór wojenny?- zapytał
-Z tobą? Nigdy.- po tych słowach odeszłam nie zwracając na nic uwagi, oraz zapominając o Ginny
-A ty "Wiewiórko" sądzisz tak jak twoja przyjaciółka?- zapytał z nadzieją Zabini
-Ja...ja...przepraszam, ale muszę iść do Hermiony.- odparła i uciekła
Młody Malfoy patrzył za oddalającymi się dziewczynami. Myślał jak mnie udobruchać. Myślał jak dojść ze mną do porozumienia. Nie chciał już ze mną walczyć, może i byłam szlamą, ale nie dla niego. Czystość krwi już dawno przestała mieć znaczenie.
><><><><><
Wściekła przemierzałam Pokątną. Weszłyśmy do naszego ulubionego sklepu. Wpadła mi w oko miętowa sukienka. Była bez ramiączek i do połowy uda. Ginny zaś spodobała się kremowa sukienka z paskiem, również bez ramiączek. Weszłyśmy do przymierzalni. Wyszłyśmy i kupiłyśmy sukienki. Następnie zawitałyśmy w obuwniczym, ja kupiłam miętowe szpilki z kokardką. Ginny kupiła koturny ze srebrnym kwiatem na czubku buta. Później poszłyśmy na obiad, a następnie ruszyłyśmy po kosmetyki.
><><><><
Draco z Zabinim spacerowali po parku, rozmawiając. Bleis był zachwycony wyglądem najmłodszej z Weasleyów. Draco wiedział, że jego przyjaciel mówi poważnie.
-Na Salzara! Błagam cię ucisz się! Dobre pół godziny mówisz ciągle to samo
-Aż tak ci to przeszkadza, Draco?
-Nawet ne wiesz, jak bardzo.- stwierdził blondyn
-Nie marudź... Lepiej powiedz, jak chcesz przekonać do siebie Hermione.
-Co? Skąd ci to przyszło do głowy?
-Eh... Draco ile my się przyjaźnimy, co?
-Noo... Z dobre 10 lat.
-Właśnie. Uwierz mi, że czasem wiem o czym myślisz. Gdy patrzyłeś na Granger w twoich oczach były pewnego rodzaju iskierki. Wiem, że planujesz się z nią pogodzić. Przekonać ją do siebie...
-Zgadłeś, Bleis! Tylko najgorsze jest to, że nie wiem jak to zrobić...
- Spokojnie, mamy jeszcze trochę czasu...
><><><><
Czwórka przyjaciół siedziała na dywanie w salonie i grała w "Eksplodującego durnia". Tak minęło nam całe popołudnie. Molly krzątała się w kuchni, przygotowując kolację. Po całym domu unosił się aromatyczny zapach potraw. Po kilku minutach usłyszeliśmy nawoływanie Pani Weasly. Przy stole siedziała już cała rodzina.
-Harry, kochaneczku podjęliście już decyzje?- zapytała
-Jaką decy... Aaa tak, jutro z samego rana wyruszamy
- O której?
-O 11 mamy tam być.
-Przepraszam, ale ja i Ginny pójdziemy już się położyć. Jesteśmy wykończone.
Gdy weszłyśmy do pokoju rudowłosa od razu rzuciła się na łóżko. Odpłynęła w krainę Snów. Ja nie mogłam zasnąć. Cały czas myślałam o Malfoyu, o tym, że może naprawdę się zmienił.
"Jutro z nim pogadam"- z tą myślą zasnęłam.
^*^*^
To moje pierwsze opowiadania także proszę o wyrozumiałość
Proszę o komy, hejty również mile widziane
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)